Klub Paleomaniaka – odcinek IV – Bestie na diecie

Data publikacji: 18.10.2016

Oto przepis na dietę cud – kilkaset kilogramów roślinnej sałatki dziennie.

Tekst i ilustracje dr Andrzej Boczarowski (Uniwersytet Śląski oraz Stowarzyszenie Delta).

(Opublikowano dzięki uprzejmości: Gazeta Wyborcza – dodatek Nauka)

W poprzednim odcinku przyjrzeliśmy się bliżej teropodom, czyli dinozaurom mięsożernym. Aby uzupełnić opowieść należy nieco uwagi poświęcić roślinożercom. Badania skupiające się na analizie osadów, w których zostały pogrzebane szczątki dinozaurów ujawniają często zaskakujące szczegóły dotyczące ich środowiska naturalnego. Przykładowo – na podstawie badań paleobotanicznych, a w szczególności przy wykorzystaniu analizy palinologicznej(*), można ustalić, jakie rośliny rosły na danym obszarze. Dysponujemy także pokaźną kolekcją kopalnych odchodów (koprolitów), których analiza ujawnia skład diety i stopień strawienia pokarmu. Może to dziwić, ale wiele spośród zjadanych w przeszłości roślin jest dostępnych współcześnie. Nie są to te same gatunki, ale bardzo zbliżone. Były to przede wszystkim paprotniki, sagowce, miłorzębowe i iglaste rośliny nagozalążkowe. Pod uwagę bierze się niemal wszystkie części roślin. Kora roślin rzadko bywa zjadana, ze względu na trudność jej strawienia. Co najwyżej jest ona obiektem zainteresowania niektórych grup owadów i ich larw. Sarny mogą także uszkadzać korę młodych drzew, co jest utrapieniem niejednego ogrodnika. Należy dodać, że rośliny okrytozalążkowe pojawiły się w późniejszych etapach ery dinozaurów, a powszechne stały się dopiero około 100 milionów lat temu(**). W epoce dinozaurów najpopularniejszymi roślinami były paprotniki, które porastały ogromne obszary lądowe, tak jak obecnie trawa. Tworzyły gigantyczne zbiorowiska roślinne, których nie wahamy się nazwać sawanną paprociową.

Paprotniki są ciężkostrawne, łykowate, zawierają substancje trujące i garbniki – przez co trudno się nimi najeść. W mezozoiku podaż tego typu pokarmu była tak duża, że musiało to w końcu skusić amatorów zieleniny. Roślinożercy, aby się najeść do syta, musieli przetrawić ich naprawdę dużo. Poradzenie sobie z masą ciężkostrawnego pokarmu wymagało posiadania ogromnych trzewi wypełnionych litrami soków trawiennych. Całą tą „maszynerię” trzeba było ponadto przenosić z miejsca na miejsce, a więc dinozaury musiały posiadać potężne nogi. Wprawienie takich kończyn w ruch wymagało obecności gigantycznych kręgosłupów i działania oszałamiającej masy mięśniowej. To właśnie wówczas wśród dinozaurów pojawiły się giganty, osiągające trudne do wyobrażenia rozmiary. Nie wolno także zapominać, iż bycie wielkim to przede wszystkim strategia przetrwania. Duże osobniki były po prostu poza zasięgiem jakichkolwiek drapieżników. Wiele grup dinozaurów przejawiało ewolucyjne inklinacje do bycia olbrzymami. Największe znalezione szkielety należące do rodzaju Argentinosaurus osiągały długość 30-35 m i 80 ton wagi. Chociaż szkielet zrekonstruowany przez dr Rodolfo Coria (odkrywca argentinozaura) w Museo Carmen Funes in Argentina ma 39,7 metra długości. Problem długości tego zwierzęcia jest nieustannie dyskutowany i ze względu na niekompletność znaleziska przysparza kłopotów (wrócę do tego zagadnienia wkrótce). Rekordowym mógł być Amphicoelias o długości ciała 64 m i wadze 120 ton, co zostało obliczone na podstawie kręgu i tropów. Zjawisko gigantyzmu było najbardziej powszechne wśród dinozaurów gadziomiednicznych(***), głównie zauropodomorfów (SAUROPODOMORPHA).

Amphicoelias

Amphicoelias

Zaliczamy do nich dwie grupy. Prozauropody (PROSAUROPODA) – bardziej prymitywne, które początkowo (późny trias) osiągały niewielkie rozmiary (1,5-3 m) i poruszały się na dwóch kończynach – typowym przedstawicielem jest Plateosaurus. Wraz ze zwiększaniem masy ciała, potrafiły poruszać się zarówno na dwóch jak i na czterech kończynach. Pod koniec ewolucyjnego rozwoju grupy (wczesna jura) największe rozmiarami gatunki były wyłącznie czworonożne jak jedenastometrowej długości Riojasaurus (czytaj: riochazaurus). Zauropody (SAUROPODA) – to druga grupa zauropodomorfów, posiadająca tak jak prozauropody małą głowę osadzoną na bardzo długiej szyi. Ich nozdrza przesunięte były daleko w tył głowy, blisko oczu lub nawet za nimi (Brachiosaurus). Rosły bardzo szybko, zjadając nawet po kilkaset kilogramów pokarmu roślinnego dziennie. Osiągając wielką masę ciała znajdowały się poza zasięgiem drapieżników. Jak widać ucieczka w rozmiar 2000XL opłacała się. Ciała zauropodomorfów stawały się dostępne dla drapieżników najczęściej wtedy, kiedy były młode, słabe, chore, ranne, stare albo martwe. Takie egzemplarze mogły być łatwo dobijane przez mięsożerców, gwarantując im w ten sposób długotrwały dostęp do ton mięsa. Zazwyczaj jednak polowanie na dinozaura kilkudziesięciometrowej długości musiało zakończyć się fiaskiem. Znamy kilka ewidentnych dowodów na prehistoryczne polowania. Jednym z najbardziej znanych jest znalezisko zachowane w osadach koryta rzeki Paluxy w Teksasie. Ponad sto milionów lat temu przeszło tędy stado zauropodów z rodzaju Paluxysaurus. Duży, drapieżny teropod Acrocanthosaurus, upatrzył sobie odosobnionego zauropoda, dobiegł do niego, podskoczył i prawdopodobnie go ugryzł. Całe to zdarzenie zapisane jest w tropach odciśniętych w miękkich wówczas osadach (o tym opowiem Wam w oddzielnym odcinku).

Paprotniki i rośliny nagonasienne były niskokaloryczne i dinozaury musiały nieustannie się paść. Zwierzęta te poruszały się w dużych stadach liczących od kilku do kilkudziesięciu osobników. Łatwo zgadnąć, co pozostawało po przemarszu takiego stada. W związku z czym – stada, tak jak i dzisiaj były zmuszone do nieustannych wędrówek w poszukiwaniu pastwisk.

Co jest ciekawe ich zęby nie były wykorzystywane do żucia, a jedynie do zrywania i wstępnego szatkowania materii roślinnej. Ważną strategią przetrwania była nieustanna, wielokrotna wymiana ścierających się szybko zębów w ciągu ich życia – aż zazdrość nas ogarnia. Następnie długim przełykiem pokarm wędrował do żołądka, który przejmował rolę rozdrabniacza. Prawie nic nie wiemy o tym etapie odżywiania się zauropodów, ponieważ nie zachował się ani jeden żołądek w stanie kopalnym. Musiał to być ogromny mięśniowy organ, który potrafił uporać się z włóknistym, a nierzadko ze zdrewniałym materiałem roślinnym. Na podstawie analizy kopalnych odchodów wiemy, że materia roślinna była rozcierana na organiczną pulpę, która być może ulegała fermentacji. W towarzystwie szkieletów dinozaurów spotyka się często tzw. gastrolity czyli gładkie kamienie żołądkowe. Były one, tak jak to robią współczesne ptaki, intencjonalnie połykane przez dinozaury i jak żarna w młynie wspomagały rozcieranie roślin w żołądkach. Wszystkie dinozaury ptasiomiedniczne także były roślinożerne, ale to już jest zupełnie inna opowieść.

Przypisy________
(*) Palynologia – nauka zajmująca się pyłkami roślin i zarodnikami grzybów. Elementy te bardzo dobrze zachowują się w stanie kopalnym, nawet przez setki milionów lat. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ich zewnętrzna ściana jest zabudowana z bardzo odpornej na zniszczenie substancji. Analizując pyłki kopalnych roślin można dociekać składu szaty roślinnej porastającej dany obszar w przeszłości. Każda roślina wytwarza pyłek o specyficznym wyglądzie, co ułatwia identyfikację i ustalenie przynależności systematycznej, o ile gatunek macierzysty jest znany. W konsekwencji możliwe jest ustalenie warunków klimatycznych jakie panowały w danym miejscu.
(**) Najstarszą rośliną okrytozalążkową jest znaleziony w Chinach Archaeofructus liaoningensis sprzed 125 milionów lat. Oczywiste ich ewolucyjne wyodrębnienie musiało nastąpić nieco wcześniej.
(***) Gadziomedniczne dinozaury posiadały typ miednicy anatomicznie zbliżony do gadziej.
  • Zaplanuj wizytę w JuraParku
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Krasiejów
    Wchodzę
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Solec
    Wchodzę
  • Przejdź na stronę
    Jurapark Bałtów
    Wchodzę