U kilku zauropodów na końcu ogona mieścił się maczugowaty twór, jednak raczej nie pełnił on takiej funkcji jak u ankylozaura i jego najbliższych krewnych.
Dinozaury nie przestają nas zadziwiać. W ciągu ostatnich pięciu lat dowiedzieliśmy się, że u pewnych z nich występowało piłowate zakończenie ogona (Stegouros), kolce zrosły się z żebrami (Spicomellus), a niektóre prymitywne dinozaury dożyły początków późnej kredy (Jakapil). Ostatnio jeden „stary” rodzaj dinozaura, opisany pod koniec zeszłego wieku, zadziwił nas kolejną ciekawą cechą.

Gwizdek i grzechotka
Głównym bohaterem jest Kotasaurus – prymitywny zauropod mierzący około 9 metrów długości, znany z dość kompletnego szkieletu złożonego z kości różnych osobników. Został nazwany na cześć formacji Kota z Indii, datowanej na wczesną i środkową jurę, choć sam ten rodzaj żył mniej więcej w środkowej części wczesnej jury.
Razem z nim występował bardziej zaawansowany zauropod Barapasaurus, osiągający o kilka metrów większą długość niż kotazaur.
W 2024 roku doniesiono, na podstawie czterech okazów, że na końcu wydłużonego ogona znajdował się banieczkowaty twór. Jego struktura wskazuje, iż rósł wraz ze wzrostem zwierzęcia: początkowo był osobnym zgrubieniem na samym końcu ogona, by później obrosnąć ostatnie trzy kręgi ogonowe.
Co ciekawe, w górnej części tej struktury znajduje się tunel w kości, przez który swobodnie mogło przepływać powietrze. Przy szybszym ruchu tego organu mógł powstawać świszczący dźwięk. Być może zniechęcał on drapieżniki lub stanowił dodatkowy sposób komunikacji między osobnikami tego gatunku.
Podobną strukturę na końcu ogona stwierdzono wcześniej u dwóch niezbyt blisko spokrewnionych ze sobą zauropodów ze środkowej jury Chin. Bardziej interesujący przypadek występował u rodzaju Shunosaurus.
W młodym wieku trzy ostatnie kręgi ogonowe były tu względem siebie ruchome. Zgrubienie występowało na drugim i trzecim kręgu od końca, a towarzyszyły im kolce. Ostatni kręg ogonowy również przypominał kolec. Za życia struktury te, prawdopodobnie pokryte substancją rogową, mogły podczas ruchu wydawać grzechoczące dźwięki.
U dorosłych osobników, wraz z rozwojem zgrubienia, dwa kręgi zrastały się ze sobą, a kolce zarastały. Ruchomy pozostawał jedynie ostatni element, który nie zachował się u osobników dorosłych – widoczny jest jedynie ślad po jego obecności. Taka struktura mogła pomagać w odstraszaniu mniejszych drapieżników lub służyć do wzywania dorosłych na pomoc.

Inne ciekawe zakończenia ogona u zauropodów
W Chinach, u co najmniej dwóch blisko spokrewnionych rodzajów zaliczanych do rodziny Mamenchisauridae, występowały ciekawe zakończenia ogona.
U pierwszego z nich, wspominanego wcześniej przy okazji buławy u kotazaura, czyli rodzaju Omeisaurus, a dokładnie gatunku O. tianfuensis, występowało masywne zgrubienie na końcu ogona, powstałe ze zlania kilku ostatnich kręgów. W tylnej części znajdowały się natomiast trzy silne kolce. Z tego względu buława mogła pełnić funkcję obronną.
Inaczej wyglądało to u rodzaju Mamenchisaurus, a dokładnie u gatunku M. hochuanensis (który być może powinien zostać zaliczony do nowego rodzaju). W tym przypadku zrosły się cztery ostatnie kręgi ogonowe. Na spodniej stronie znajdowały się cztery zgrubienia, a od góry były one osłonięte wysokim grzebieniem. Tutaj rola tej struktury była raczej komunikacyjna i rozpoznawcza.

Kolce na ogonie, których jednak nie było
Ponad piętnaście lat temu, w 2009 roku, opisano ze skał środkowej jury Nigru zauropoda o nazwie Spinophorosaurus, co można przetłumaczyć jako „noszący kolce”. Według pierwotnej interpretacji miał on posiadać dwie pary kolców na końcu ogona, co miało stanowić jego formę obrony i czynić go wyjątkowo interesującym zauropodem.
Później niektórzy uczeni zaczęli kwestionować tę teorię, gdyż domniemane kolce znajdowały się przy szkielecie, w znacznej odległości od ogona. Obecnie uznaje się je za nietypowo wykształcone kości obojczyków.
Model tego dinozaura w pierwszej wersji rekonstrukcji można zobaczyć w JuraParku Krasiejów. Na dołączonym rysunku widać natomiast, jak wyglądał według najnowszych badań.

Autor: Tomasz Singer